3. września 2014

Kolejny dzień…

I znów to samo… Nic się nie zmieniło, TOTALNIE NIC.
Nie mam zamiaru rozpisywać się o dzisiejszym dniu, nic ciekawego. Pobudka, rozmowa z wychowawcą, bo przecież sprawiam baaardzo duże problemy wychowawcze, koniec lekcji, dom. I płacz. Smutny płacz z głupiego powodu. Tak, chłopak, nastolatek… Nastolatek, który jest za słaby… Użalanie się nastolatka, śmieszne… Nieprawdaż? 🙂

Głupi powód… Jaki? Niedomówienia, nieśmiałość, niechęć lub wstyd, żeby coś napisać. Coś prostego, nader prostego. Bynajmniej w moim mniemaniu. Apel, drugi dzień szkoły. I drugi dzień rzewnego smutku… Ile można wytrzymać, jak sądzicie? Niektórzy się poddają od razu, ale nie ja. Pomimo tego wszystkiego trzeba się podnieść, kiedyś na pewno będzie dobrze. Płakać na lekcji? Da się.
Nie wiem, jak mam to opisać, trudna sytuacja. W takim razie skończę użalanie się nad sobą.

Boże, przepraszam. Zrobiłem to. Doprowadziłem Ją do płaczu. Wybacz mi i ukarz, bo na to zasługuję. Nie wiem, zabierz mnie stąd, cokolwiek. Nie chcę Jej ranić, nie chcę. Rozumiesz? Pomóż mi w tym, bo najwidoczniej jestem za słaby. Proszę Cię o siłę. Wiem, śmieszna sytuacja. Niewierzący, niepraktykujący, wyśmiewający się z Ciebie. Jednak sam widzisz… Ale czy nie jest Ci miło słuchać głosu „syna marnotrawnego”? Nie zasługuję na to, wiem. Nie proszę nawet o nic po za siłą, bo już mi jej brakuje. Błagam Cię o nią. Nie proszę o przebaczenie, ponieważ nie zasługuję na nie. Proszę tylko o siłę. I o karę, zasługuję. Zabierz ode mnie czarne myśli. Proszę, pomóż. 
Przepraszam. Najmocniej. Zepsułem wszystko…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz