4. września 2014

Tempo. I tak cały tydzień…

Życie idzie jak na speedzie… Mój ulubiony sposób na uciekanie od problemów wzywa. Obiecywałem, ale nie daję rady.

Ponury wstęp, no ale cóż. Co w szkole? Hmm… Kolejna piątka do kolekcji, smutne przerwy. Nic nowego. Byle wytrzymać jutro i koniec. Chociaż na trzy dni.

Wiem, nie jestem Jej wart. Ranie Ją. To przeze mnie. Zepsułem wszystko. I tyle. Psuje się, to mnie martwi. Nie jestem już taki silny, nie mam siły. Jestem wykończony. Trzy godziny snu to ewidentnie za mało… Ale nic nie poradzę. Myślę nad tym, co byłoby gdybym się nie pojawił. Może byłaby szczęśliwa z innym, który byłby miły, nie doprowadzał Jej do płaczu.

Nie wiem, bez przerwy tylko o tym myślę.

Trzeba wziąć się w garść zanim będzie za późno. Trzymajcie kciuki.

 

„Okaż mi Panie, Twoje miłosierdzie, bom chwiejny,
ratuj mnie, bo słabną moje kości.
Jestem głęboko przygnębiony na duszy,
jak długo jeszcze będziesz zwlekał, Panie?
O Panie, obróć się ku mnie i okaż mi pomoc,
w Twoim miłosierdziu pośpiesz mi na ratunek!”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz